Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metal. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 stycznia 2013

Krajs in wejn

Dzisiaj na warsztat biorę jeleniogórski skład Cries in Vain. Trafiłem na nich oglądając klip jakiejś innej polskiej kapelki, który ktoś z CIV średnio przychylnie skomentował. Pomyślałem, że sprawdzę zatem co sobą reprezentuje Cries In Vain. Odpowiedź jest krótka i konkretna - niewiele.

czwartek, 13 grudnia 2012

Before A Burning Earth

Bez zbędnego pierdolenia o tym, że nie napisałem nic nowego od kilku tygodni, szybkim krokiem przechodzę do znanej szerzej na naszym poletku kapeli, Before A Burning Earth. Nazwa, bez względu na to co pisał na swoją obronę w komentarzu pod jednym z poprzednich postów ktoś z kapeli, nie ma najmniejszego sensu. Przed spłonięciem Ziemi? Przed płonącą Ziemią? Nawet google translate głupieje...Powoływanie się na nazwę utworu innego zespołu ma tyle samo sensu, co wybór Lil' Wayne'a na mistrza ortografii i gramatyki.

środa, 14 listopada 2012

lubimy to #2 - Paulo Sergio

Dzisiaj trochę szerzej o syntetycznej kapeli z Bydgoszczy - Paulo Sergio. Syntetyczna, bo istnieje głównie w internetach i gra maks 3 koncerty na rok, do tego wszystkie w swoim województwie, no najwyżej w jednym obok. Fail.


Niesamowicie biedna jest nazwa tego zespołu. Pierwsze kilka wyników w google to piłkarze, albo trenerzy piłkarscy. Samych zespołów, bądź muzyków o tej nazwie/imieniu jest przynajmniej kilka/kilkoro. Generalnie bez trollowania - wiem, że chodzi o jakiegoś typa, który napadł na bank, ale pls już chyba lepiej było nazwać się Janusz Rewiński, Smutne Oczy Drobiu, albo K.A.S.K. Oh wait...

Oczywiście wiem, że brak aktywności koncertowej spowodowany jest trudnościami ze znalezieniem perkusisty, natomiast szukanie na siłę kogoś "kto ogarnia polirytmię", której w muzyce PS jakoś super dużo nie ma, jest trochę na wyrost i może w rezultacie bardzo źle skończyć się dla kapeli.

Natomiast cała reszta...Muzyka z Rules of Symmetry broni się TOTALNIE sama. Świetne kompozycje, zajebiste, wpadające w ucho riffy, solóweczki i masywny sound. Może trochę zbyt skompresowany jak zauważył któryś z czytelników, ale takie jest prawo tego rodzaju metalcore'a. Za każdym razem po przesłuchaniu epki żałuję, że jest taka krótka. I dobrze. Wolę jak jest krótko ale z przytupem, niż gdybym miał słuchać mielenia pizdy przez 13 kawałków. Srać na wypełniacze. Widocznie jest to kolejna kapela która przykłada się do swojego matexu i nie wypuszcza w świat bubli odjebanych na pół gwizdka. Przekłada się to na stosunkowo niewielką ilość wydanego materiału, ale jak już zgodnie ustaliliśmy nie jest to nic super tragicznego. Jedyna rzecz która mnie boli w tym albumie, to bardzo baaardzo przeciętny wokal, który troszkę psuje ogólne wrażenie. Wyraźnie słychać kiepską dykcję i raczej słabą, monotonną technikę wokalisty, którego na szczęście w kapeli już nie ma. Mam nadzieję, że z nowym krzykaczem będzie w tej materii lepiej.

Jest to po prostu kapela, która robi dużo rzeczy dobrze. Ich kompozycje są przemyślane, słychać, że wszystko jest nagrane równiutko. Mają jeden DOBRY i DOBRZE WYDANY album. Mają jeden wzór koszulki, który jest DOBRY. I tak powinno być. Treść ponad formą. Wszystkie kapele, które właśnie szykują kurwa CZAPKI a porządnie wydanej muzyki nie mają wcale, powinny się zastanowić.

Dział lubimy to stworzyłem z myślą o młodszych kapelach, które zasługują na szersze rozpoznanie. Dlaczego zatem piszę tu o Paulo Sergio, które istnieje już w sumie od kilku ładnych lat? Ano dlatego, że sądzę, iż jeszcze nie do końca udowodnili swoją wartość. Wylali zdecydowanie za mało potu na scenach.

Mówi się, że symetria to estetyka głupców. Ja mam nadzieję, że chłopaki pójdą po rozum do głowy i szybko ogarną garowego, nawet takiego, którego będzie trzeba podszkolić, bo ich potencjał się marnuje. A jak coś się za długo marnuje to gnije i w gówno się obraca. Tym oto akapitem pełnym erudycji, przenośni i aluzji kończę ten wywód.

Lajkujcie Paulo Sergio na facebooku i spamujcie im tablicę, by zmienili tą sucharską nazwę.
http://www.facebook.com/paulosergioband

- OD

Ps. Pozdrowienia dla Matki Boskiej Deathcore'owej, bardzo doceniam wspomnienie o mnie :3
http://www.facebook.com/matkaboskadeathcoreowa

Pss. Dziękuję za wszystkie maile z sugestiami. Poznałem kilka nowych perełek dzięki temu. Mały spojler - KILKANAŚCIE osób poprosiło o BABE.

sobota, 10 listopada 2012

Ostateczne Poświęcenie

Było już o Drown My Day, to musi być i o tych panach z Poznania...Wiele osób stawia te dwie kapele w ścisłej czołówce naszej rodzimej sceny, czy słusznie?
Jak na kapelę z Polski grają już tak długo, że gdyby nic w tym czasie nie osiągnęli to ze spokojem mogliby spakować manatki i wrócić do czesania grzywek.


Jedna z niewielu kapel na świecie w której spotykają się hipster, emo, dwóch studencore'ów i typ, którego bałbym się spotkać w ciemnej alei. Potencjał beki jest nieziemski. Mimo już chyba 5 lat działalności mają na koncie relatywnie mało nagranej i wydanej muzyki. Epka, singiel i druga epka? Poważnie? Z czego fizycznie można sobie na półce postawić tylko ich ostatni wypust, czyli Aspirations and Endeavours. Nawiasem mówiąc, jeżeli już tak długo pracowali nad tym materiałem, to mogli się bardziej postarać o to, by brzmienie było lepsze. Osobiście zawiodłem się trochę, gdy album się ukazał, bo wyraźnie czegoś temu brzmieniu brakuje (np. mocy jak wspomniał ktoś w komentarzach do poprzednich postów). Słychać tam za to coś, co często wytykam innym kapelom - mianowicie pomysł. Nie ma wypełniaczy i przypadkowych dźwięków, są smaczki, riffy które są zapamiętywalne a także wyśmienite chórki (których jednak nie słyszałem nigdy na żywo).

Abstrahując - czytając historie Poznańskich kapel mam wrażenie, że przeglądam scenariusz Mody na Sukces. TAM KAŻDY Z KAŻDYM GRAŁ. I tak na przykład w wyniku takich konotacji była ponoć jakaś kosa na linii Final Sacrifice - Before A Burning Earth. Nie znam szczegółów, ale wokalista BABE, czyli Bomba był kiedyś wokalistą FS i chyba został wykolegowany ze składu. Takie przynajmniej chodzą ploty w kuluarach...Spekulejszyns masturbejszyns, jak macie więcej szczegółów, to wiecie co macie robić.

Ogólnie rzecz biorąc wszystko byłoby śmiesznie, gdyby nie kilka faktów, takich jak np. to, że Średni jest IMO jednym z najlepszych drummerów na scenie, emo jest stawiany jako wzór dla screamujących i growlujących wokalistów, a gitarzyści i basista robią różne dziwne rzeczy ze swoimi instrumentami, które sprawiają że gęba mi się uśmiecha.

Widziałem FS chyba z 6 razy, przy różnych okazjach. Sam fakt, że chłopaki jeżdżą po Polsce jak pojebani jest godny uznania. Moim zdaniem to, że są tam gdzie są, jest tak jak w przypadku DMD zasługą ich szczerej, ciężkiej pracy. To jest jedna z niewielu kapel, która przed swoim występem zamiast żłopać piwsko, siada z instrumentami i ćwiczy. Czy coś im to daje, to nie wiem, ale na pewno podchodzą do sprawy poważnie. Z każdym koncertem brzmieli dla mnie lepiej. Do tego nie robią jednej bardzo popularnej wśród polcore'owych kapel rzeczy: NIE MĘCZĄ DUPY. Maks 30 minut intensywnego wpierdolu i koniec. Słuchając kapel typu Jenna Eight [*], które  grają godzinnego seta zawierającego 10 kawałków, różniących się tylko nazwą, mam ochotę wyrwać sobie uszy i rzucić nimi w scenę.

Fajnale, tak jak DMD mają na swoim koncie kilka koncertów za granicą. W tym roku pojechali na dłuższą trasę i chyba jako pierwsza kapela z Polski dotarli aż do Rumunii. Chociaż akurat w tym przypadku nie wiem czy jest się czym chwalić...Rumunia, lol.

W każdym razie, reasumując - moim zdaniem Final Sacrifice zawierają 0% polcore'u i kapele, które zastanawiają się co ze sobą począć powinny dokładnie przeanalizować działalność poznaniaków i wyciągnąć wnioski. Nie ukrywam, że jest to jedna z moich ulubionych kapel z Polski. Czekam z niecierpliwością na nowy materiał, bo z tego co słychać w różnych przeciekach z koncertów wrzuconych na Youtube może być zupełnie nowa jakość.

U Rumunów lol

OBY TYLKO ZDĄŻYLI TO NAGRAĆ ZANIM STRACĘ SŁUCH I WYPADNĄ MI ZĘBY.

Gimbus odjeżdża dzisiaj smutny i pusty

- OD



czwartek, 8 listopada 2012

Straszne dźwięki, boję się ich.

Dzisiejszy post sponsoruje Soundfear. Na zdjęciu poniżej kapela z fanami.


Soundfear to prawdziwi Indianie naszej rodzimej sceny. Konkretnie Aztekowie.

Widziałem ich na żywo kilka razy i niestety zawsze wychodziłem nieco zawiedziony ich występem. No dobra, nie nieco, tylko bardzo. Dopóki nie ukazała się epka "676" miałem totalną awersję do ich muzyki. Po pierwsze widać było brak ogrania materiału. Wychodzę z założenia, że nawet gorzej skomponowana muzyka obroni się, gdy będzie zagrana w punkt. Jest to absolutnie kluczowa sprawa przy graniu na żywo. Tego mi w Soundfear zawsze brakowało. W zasadzie, moim skromnym zdaniem, elementem kładącym występy tej kapeli był perkusista. Bardzo nierówna i strasznie, ale to strasznie surowa technika. Charakterystyczny moment to tzw. pralka:


Nic, tylko przynieść pranie i zapodać chłopakowi do centralki. Zapierdoli bez zagnieceń.

Czasu przeszłego użyłem w powyższym akapicie z dwóch przyczyn: 
1. Po przesłuchaniu epki mój odbiór zmienił się, może nie diametralnie, bo niestety taka muzyka wciąż mnie potwornie nudzi, ale na pewno dostrzegłem w kompozycjach pomysł. Brzmienie wyciągnięte w Aurora studio  zdecydowanie poprawiło moje odczucia. Być może teraz słysząc ich na żywo wychwycę poszczególne motywy i nie zostanę zalany ścianą hałasu. Niestety nadal słyszalne są elementy polcore'a.
2. Chłopaki właśnie ogłosili zmianę w składzie i ku mojej radości okazało się, że chodzi o perkusistę! Nie widziałem jeszcze pana Pucka na żywo, ale widziałem za to jego drum cover War From A Harlots Mouth i widać, że koleś wie co robi. Moim zdaniem Soundfear skoczy dzięki temu o kilka leveli wyżej.

Jedyną moją wątpliwość budził i wciąż budzi podwójny wokal. Obaj krzykacze mają na tyle podobną barwę głosu, że nie widząc ich przed sobą czasem trudno odróżnić kto się drze. Zajmowanie w tej sytuacji cennego miejsca na scenie jest równie bez sensu, co kilt niegdyś wdziewany przez jednego z wokalistów. Co ma w ogóle, kurwa, kilt do Azteków? Czy to jest jakaś silna inspiracja Kornem? Tak czy siak Sołtys ma mimo wszystko o wiele mocniejszy wokal i ze spokojem pociągnął by wszystkie partie sam, ale wiecie, just sayin'. 

To tyle o Soundfear - widzę że informacje o nich przedostają się w różne miejsca sieci. A to napisze o nich jakiś portal muzyczny, a to dostaną ładną ocenę za album (IMO troszkę na wyrost, ale tak czy siak gratki). Bardzo fajnie, bo to pracowite i szczere chłopaki. Wierzę, że z czasem wyrobią się muzycznie. 

Ogłoszenia parafialne:

Dziękuję za maile i sugestie dotyczące kapel, którym powinienem się przyjrzeć. Co prawda póki co nie zaskoczyliście mnie niczym czego bym nie znał, ale zawsze warto próbować. Dziękuję też za maile z miłymi słowami wsparcia. Dziękuję w końcu za maile z ofertami matrymonialnymi, tak, lubię się pierdolić.

Widziałem w internetach, że ludzie mają problem z komentarzami. Pogmeram w layoucie żeby coś zmienić. 

- OD




wtorek, 6 listopada 2012

Drown My Day

Tylko u mnie nowe logo Drown My Day:

 I nowa CVLT TRV sesja foto do wkładki albumu:

DMD jest jedną z najlepszych kapel około core'owych w Polsce. Koniec kropka. Ciężką pracą i profesjonalną postawą zasłużyli sobie w pełni na to gdzie są. Ba, powiem więcej, po wydaniu "Forgotten" które poziomem, moim skromnym zdaniem, przebijało dokonania takich ogólnie poważanych kapel jak chociażby Bleed From Within, powinni objeżdżać europejskie festiwale i sceny. Niestety tak się nie stało. Na drodze stanęło pewnie to, że mieszkamy wszyscy w smutnym kraju zwanym Polska, z którego wybić się jest niesamowicie ciężko. Na drodze stanęło jak mniemam także odejście ze składu Zvisha. Wreszcie przeszkodą na drodze do eurofejmu był pewnie również wielki brzuch Groova :(.
Niestety, Drown My Day już nigdy nie nagra lepszego albumu niż Forgotten i wybicie się poza Polskę będzie jeszcze trudniejsze niż po wydaniu tejże EPki. Tak, powiedziałem to, a teraz wytłumaczę dlaczego.

niedziela, 4 listopada 2012

lubimy to #1 - Siren's Dawn

Jak słusznie ktoś zauważył w komentarzu, można by pokusić się o wspomnienie o kilku godnych uwagi kapelach z Polski. Na szczęście mamy ich całkiem sporo. Bezpiecznie można powiedzieć, że poziomem wykraczają poza wąsate ramy polcore'u (definicję tego pojęcia znajdziecie w zakładce INFO, powyżej).

Dzisiaj kilka słów o Siren's Dawn.

http://www.facebook.com/sirensdawn

 Ok, słychać momentami, że nie wszystko jest super sterylnie zagrane i nagrane, czasem kompozycja trochę przykuleje, niektóre riffy jakby skądś znane, ALE! Moim zdaniem jedną krótką epką skasowali kilka zdecydowanie dłużej działających składów. Jest w tym wszystkim potencjał, a chłopaki mają świetny warsztat muzyczny. Dość powiedzieć, że grają jako kwartet (na jedną gitarę), a na żywo ich muzyka wcale nie traci konsystencji i kopa. Uznanie należy się tutaj zdecydowanie gitarzyście, bo mało komu udaje się efektywnie (i efektownie) zagrać metalcore na jedną gitarę, a nie każdy jest Markiem Okubo z Veil Of Maya. Reszta składu również bardzo sprawnie radzi sobie ze swoimi instrumentami (oczywiście łącznie z wokalistą).
Ogólnie widać, że chłopaki  podchodzą do grania rzetelnie. Nie robią durnych teledysków na siłę, nie mają 23 wzorów koszulek - skupiają się na tym co ważne. Myśląc o Siren's Dawn nie widzę polewania na koncertach fanek Jackiem Danielsem (true story o jednej z kapel z Warszawy*), widzę, a raczej słyszę ich muzykę, która moim zdaniem broni się sama i to nie tylko na tzw. polskiej scenie.

Nie ukrywam, że pokładam w tym zespole spore nadzieje i mam nadzieję, że kolejne wydawnictwa utwierdzą mnie w przekonaniu, że chłopaki grać potrafią.

-OD

*Chodzi o Better Than Suicide - kurwa, chyba najgorszy występ stulecia. Haniebne gówno. Świetny materiał na hate post, ale chyba poszli po rozum do głowy i zawiesili działalność.

czwartek, 1 listopada 2012

Spal tę wiedźmę

Nie, żebym się jakoś specjalnie uwziął na Kraków, ale te kapele naprawdę aż się proszą...


Burn The Witch to poprawny metalcore zagrany na modłę Parkway Drive i temu podobnych kapel. Nic odkrywczego, ale trzeba przyznać, że BTW to jedna z tych kapel, które z czasem się rozwinęły. Widziałem ich na żywo kilka razy, za każdym razem było trochę lepiej, ciekawiej, kompozycje ewoluowały w dobrym kierunku.

Wtem nadeszła ich EP. Zanim przejdę do sedna - w Internetach basista BTW wypowiada się zwykle tonem znawcy muzycznego/sprzętowego i ogólnie wydaje się, że wie co mówi. Gada z sensem, więc jest to akceptowalne. W takim razie niech ktoś mi powie jak w tej sytuacji mógł on zaakceptować TAKIE brzmienie na EPce. Prawdę mówiąc nie wiem jak ktokolwiek, kto ma uszy i potrafi obiektywnie spojrzeć na muzykę mógł dopuścić, by takie coś ujrzało światło dzienne...
Wtem, kiedy już myślałem, że nie może być gorzej, ukazał się powyższy klip. NAWET NIE WIEM OD CZEGO ZACZĄĆ.
- Brzmienie jest skompresowane tak, że w rezultacie jest cieńsze niż dupa węża. To jest autentyczne marnowanie czasu i pieniędzy poświęconych na produkcję tego klipu.
- Fabuła oryginalna jak chiński ajfon. Podobny pomysł pokazali w teledysku chociażby Diamonds & Guns, żeby daleko nie szukać.
* Na szczególną uwagę zasługują natomiast "czyste wokale" (w okolicach 4 minuty). Jasny chuuuj, stary, nie umiesz śpiewać, nie rób tego. O ile reszta tego co napisałem może być moimi subiektywnymi wypierdzinami, tak ten fakt nie podlega dyskusji. To jest komizm w czystej postaci. Jeżeli już koniecznie BTW chcieli te wokale, to chociaż trzeba było użyć autotune'a.

Mam nadzieję, że BTW się ogarną, bo mają spory potencjał, byle go tylko nie przekreślić takimi strzałami w kolano.

- OD

piątek, 26 października 2012

Czy jesteście gotowi? Czas na bidon od dżenna ejt!

Nie mogę już dłużej znieść tego, co dzieje się na tej naszej pięknej rodzimej scenie. Ja rozumiem, że wszędzie na świecie trafiają się kapele lepsze i gorsze, ale kurwa, proszę was... 

Drobna rada - jeżeli już decydujecie się pokazać pyszczki w telewizji, to chociaż postarajcie się, żeby RÓWNO ZAGRAĆ.

Jenna Eight* to klasyczny przykład kapeli, która zajmuje się pierdołami, (typu rozdwanie zmywalnych tatuaży - ja pierdolę) zamiast skupić się na dwóch kluczowych dla każdej kapeli rzeczach:
A) napisaniu dobrej muzyki
B) doskonaleniu MIERNEGO warsztatu

Przynam się, że nie rozumiem wielu aspektów działalności tego zespołu. Zrobili sobie na przykład klip, w którym można dostrzec jakieś szczątki pomysłu i wygląda całkiem profesjonalnie, ale plz, jak można użyć tak fatalnie nagranego kawałka? Rezultat jest taki, że jedynym interesującym elementem tego obrazka jest śliczna dziewczyna (pozdrawiam). Z jednej strony mówią, że poszli do Must Be The Music ot tak sobie, dla beki, a drugiej natomiast naganiają do głosowania, słania sms'ów, srania w banię.
Być może zrozumiałbym ten dysonans między kiepską muzyką a całą tą profesjonalną otoczką, gdyby chłopaki mieli po 16-17 lat, wtedy możnaby założyć, że tzw. muzyczna dojrzałość jest jeszcze przed nimi. Niestety w momencie, gdy na głowach powoli błyszczą łysinki a na palcach widać obrączki, to granie muzyki skierowanej do gimbazy jednak wygląda co najmniej dziwnie.

Teraz, kiedy już (na szczęście) po wszystkim, zespół publikuje jakieś statementy na Facebooku, że wspieranie zespołów -core przez scenę to mit. Gówno prawda. Scena w Polsce jest w tej chwili wyjątkowo silna i zgrana, a to, że ktoś nie chce na siłę promować takiej kaki, to tylko dobry znak.
Powiem więcej - inna kapela, która wzbudza podobne emocje, czyli Eris Is My Homegirl zyskała w jeden - dwa dni kilkadzisiąt tysięcy lajków na FB. Jedną z rzeczy, które zespół zrobił jako pierwsze, praktycznie zaraz po tym jak występ pokazano w TV, było promowanie innych kapel z rodzimej sceny. Jenna przez cały okres udziału w show promowała głównie siebie...

Najsmutniejsze są komentarze biednych osób, które jak się okazuje lubią taką muzykę a nawet nie wiedzą, że są u nas w kraju zespoły o milion lat świetlnych lepsze niż JE.

Już się cieszę na konstruktywną polemikę w komentarzach!

-OD